Amstaff Winyl SZUKA DOMU STAŁEGO, a tymczasem zbiera na utrzymanie w Chacie Leona

To wydarzenie ma kilka celów… Po pierwsze i teraz najważniejsze – musimy zbierać środki na utrzymanie amstaffa Winyla, który niemal spod igły trafił do Hotelu Chata Leona w ręce szkoleniowca – Pana Leszka… Po drugie chcemy opowiedzieć historię – dlaczego warto próbować walczyć o psy i dlaczego nie wolno

skazywać ich na śmierć, bo w warunkach schroniskowych zaczęły się źle zachowywać. Po trzecie chcemy pokazać, jak ważną rolę w ratowaniu zwierząt odgrywają: organizacje prozwierzęce, wolontariusze, mądrzy szkoleniowcy, hotele oraz WY – WSZYSCY, którzy pomagacie utrzymywać psy po przejściach i nas wspieracie!
To tyle o celach. Teraz troszkę o przyczynach – w krótkich hasłowych wręcz zdaniach:
… bo pies nie rodzi się agresywny
… bo schroniska to nie spa, tam codziennie każdy pies przeżywa swój wielki DRAMAT

Winyl trafił do schroniska na początku grudnia 2014 roku. Na początku przestraszony, przygaszony, nawet trochę gapowaty. Od początku z problemami zdrowotnymi: atopią oraz przewlekłą krwawą biegunką. Od początku manifestował swój strach, dużą wrażliwość oraz olbrzymią emocjonalność. Znał tylko jeden sposób, żeby odreagować i dać wyraz tym swoim emocjom: szarpał za smycze, obroże i kagańce.
Ale od początku też mocno się z nim zaprzyjaźniliśmy. Opiekunom pozwalał na wszystko: odbieranie miski, ubieranie kubraka, podawanie leków, dotykanie całego ciała, odbieranie zabawek, itd. Pięknie chodził na smyczy, na suczki reagował pozytywnie. Z czasem zaczęły się problemy. Im dłużej w schronisku – tym problemy bardziej zaczęły doskwierać – pewnie i jemu i nam. Ale nie ma co się dziwić.

Spróbujmy sobie wyobrazić jak schronisko wygląda oczami psa…

„Zgubiłem się. Panika. Biegam po osiedlu, szukam swojej Pani. Nie ma. Strach. Nagle ktoś łapie mnie na pętlę. Na siłę wsadza do samochodu, wiezie mnie gdzieś. Boję się. Nie znam go. Przywozi mnie do jakiegoś okropnego, głośnego miejsca, w którym czuję tysiące zapachów, strach innych psów, czasem ich agresję. Zamykają mnie w zimnym boksie, jest mały. Tam musze jeść, załatwiać się, spać. Tam jestem zamknięty 3 tygodnie 24 godziny na dobę. W końcu dostaję jakiś zastrzyk (jakby mi mało było stresu), a dzień później przychodzą jacyś mili ludzie i zabierają mnie na spacer. Jak ja ich lubię :) będę grzeczny :) Ale co to? Już po spacerze? A kiedy następny? Co? Za tydzień? …
A te psy dookoła – muszą tak na mnie patrzeć? A ten amstaff z naprzeciwka, musi się tak na mnie nakręcać – nie wie, że ja się go strasznie boję? I jeszcze Ci ludzie z miotłami, łopatami, szlauchem – oni na pewno coś chcą mi zrobić, no bo niby czemu mnie codziennie straszą, a żaden nawet nie pomyśli, że ja chcę na spaaaacerrrr? No i jeszcze bardzo mi zimno, bo o brudzie to już nawet nie wspominam…
Ale zawsze po całym tygodniu strachu przychodzi niedziela, a w niedzielę przychodzą moi mili znajomi. Kocham ich coraz bardziej. Coraz bardziej nie mogę się ich doczekać. Oni mi się tak fajnie kojarzą. Z WOLNOŚCIĄ …Są, są… wchodzą do mnie…. Ojej, ile emocji, coś muszę złapać, coś poszarpać – o jest smycz – poszarpie. O i obroża – też ją złapię. No to teraz możemy iść…”

I tak mniej więcej przez pół roku. Jak trafi na stabilnego psa – jakoś sobie poradzi. Gorzej, jak trafi na wrażliwca, który już sporo wycierpiał w życiu, może miał już przed schroniskiem złe doświadczenia. A do tego nie jest zbyt pewny siebie i po prostu bardzo się boi…. Wtedy zaczynają się problemy. Tak było w przypadku Winyla.
Odreagowywał szarpiąc za smycze…ale jak frustracja rosła, a smyczy nie było, okazało się że żeby sobie ulżyć, można też skoczyć i poszarpać rękaw czy kaptur opiekunowi, złapać za tyłek, powarczeć na opiekuna, który zakłada kaganiec. Gdy Winyl zaczął uniemożliwiać sprzątanie swojego boksu oraz co gorsza skoczył z zębami do twarzy/klatki piersiowej jednemu z pracowników stało się jasne, że jego dalszy pobyt w schronisku bez podjęcia konkretnych kroków by przerwać eskalację jego zachowań zakończy się jego uśpieniem… Dzięki pomocy behawiorysty COAPE- pani Beacie Leszczyńskiej, która po obserwacji i analizie zachowań Winyla oceniła, że jego zachowania wynikają głównie z deprywacji jego naturalnych potrzeb i nie ma podstaw do uśpienia psa lecz należy za wszelką cenę mu pomóc podjęta została decyzja o zabraniu Winyla ze schroniska i umieszczeniu w hotelu ze szkoleniowcem.. Na szczęście Pan Leszek decyzję o tym, że przyjedzie do psa podjął w ciągu trzech minut po naszym telefonie. Przyjechał po psa w ciemno, od razu, na zasadzie umowy gentlemeńskiej. Wyciągnął go z boksu, zapakował do samochodu i zawiózł do Chaty Leona. Ważne było tylko to, że ratuje psa przed śmiercią. Zdążył przed zastrzykiem! Teraz zaczyna się praca! Kolejny pies dostał szansę!

Winyl jest już bezpieczny w hotelu i ma zapewnioną profesjonalną opiekę ale ma to swoją wymierną, niemałą cenę. Miesięczny koszt utrzymania go w hotelu to 600 zł.
Potrzebujemy Waszego wsparcia by podołać kosztom jego utrzymania.
Wszystkie dobre dusze, które chciałaby nas wesprzeć prosimy o wpłaty na konto:
Stowarzyszenie Nadzieja na Dom
42 2030 0045 1110 0000 0265 1620
WAŻNE w tytule przelewu "cele statutowe- Winyl"

▼ Show More Information


Opole
01 March , Tuesday 00:00

More Events Nearby